by hazlikuss
@ 2007-05-25 - 23:51:56
Kąpiele to jest coś co naprawdę sprawia mi przyjemność. Taki już ze mnie kąpielowo - wodny szuwarek, taki już mam character i basta.Nie zawsze tak jednak było. Początki były ciężkie. Woda z Tamizy nie nadawała się do użytku, a to za sprawą wieloryba, który za wszelką cenę chciał zobaczyć Big Bena.

O przepraszam to nie ta historia. (o prawdziwej histori możesz przeczytać tutaj).
Początkowo kąpiele mnie raczej przerażały. - Oj co to ma być! - krzyczałem, ale mnie nikt nie rozumiał. Porównując z tymi w brzuchu Mamy - to była kompletna kicha. Chciałem nawet odwołać się w tej sprawie do Urzędu Ochrony Konsumenta, kiedy wieczorne przygody z wodą zaczęły mi się podobać.
Początkowo kąpiele mnie raczej przerażały. - Oj co to ma być! - krzyczałem, ale mnie nikt nie rozumiał. Porównując z tymi w brzuchu Mamy - to była kompletna kicha. Chciałem nawet odwołać się w tej sprawie do Urzędu Ochrony Konsumenta, kiedy wieczorne przygody z wodą zaczęły mi się podobać.
Teraz jest inaczej. Czuję się jak prawdziwa ryba w wodzie. Moją ulubioną pozycją w wannie jest ta kiedy leżę tak sobie na brzuchu - wtedy do dzieła wkraczają ręce i nogi. Tata mówi że to styl na pieska. A ja wciąż upieram się przy tym, że to jest jednak styl Julka.
No i kiedy pora wychodzić z wody - zaczynam płakać (płakać to jest delikatne określenie) bo zabawa się niestety skończyła. Po chwili o całej sprawie zapominam do czasu następnej kąpieli.
Do kolejnego wodowania!
No i kiedy pora wychodzić z wody - zaczynam płakać (płakać to jest delikatne określenie) bo zabawa się niestety skończyła. Po chwili o całej sprawie zapominam do czasu następnej kąpieli.
Do kolejnego wodowania!
















No Comments/Trackbacks for this post yet...